<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wielkopolska Gazeta Lokalna Krotoszyn &#187; Exclusive</title>
	<atom:link href="http://www.old.glokalna.pl/tematy/exclusive/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.old.glokalna.pl</link>
	<description>Łączy nas powiat</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Feb 2018 22:48:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Marzenia należy realizować!</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/marzenia-nalezy-realizowac/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/marzenia-nalezy-realizowac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Oct 2013 09:52:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=19804</guid>
		<description><![CDATA[Stadion Miejski w Poznaniu był i jest jego drugim domem. Przez dwie dekady radował kibiców poznańskiego Lecha asystami i golami, których zdobył ponad sto. Grał w Bundeslidze i reprezentacji Polski. Niedawno zakończył karierę i w nowym charakterze ponownie związał się z Kolejorzem. Od trzech lat prowadzi profesjonalnie zarządzaną szkółką piłkarską. Aktywnie działając na polu biznesowym, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Sta</strong><span style="color: #000000;"><strong>dion Miejski w Poznaniu był i jest jego drugim domem. Przez dwie dekady radował kibiców poznańskiego Lecha asystami i golami, których zdobył ponad sto. Grał w Bundeslidze i reprezentacji Polski. Niedawno zakończył karierę i w nowym charakterze ponownie związał się z Kolejorzem. Od trzech lat prowadzi profesjonalnie zarządzaną szkółką piłkarską. Aktywnie działając na polu biznesowym, nie zapomina o chorych i potrzebujących. Choć w jego życiu zdarzały się wzloty i upadki, ma jasno sprecyzowane cele i wartości, którym przyświeca. Z żywą legendą Lecha – Piotrem Reissem – rozmawia Daniel Borski. </strong></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Jak zaczęła się Twoja przygoda z futbolem i czy od zawsze marzyłeś, by zostać zawodowym piłkarzem?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Pokochałem futbol, bo miłość do niego zaszczepił mi mój ojciec. Od najmłodszych lat – kiedy tylko zacząłem chodzić – wpajał we mnie zamiłowanie do piłki. Podobnie jest teraz, w przypadku mojego chrześniaka Kacpra. On jeszcze chodzić dobrze nie potrafi, ale piłkę już kopie (śmiech). W teorii pierwszym trenerem był mój tato. Premierowe zajęcia odbyłem w miejscu, gdzie stoi obecny stadion Lecha. Mieszkałem w pobliżu Bułgarskiej, więc kiedy obiekt powstał, ojciec nie przepuścił żadnej okazji, bym podnosił swoje umiejętności. Piłka towarzyszy mi więc przez całe życie i tak zapewne będzie w kolejnych latach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Jak wyglądały Twoje początki w pierwszej drużynie Kolejorza? Podobno kiedyś wejście do zespołu seniorów było znacznie trudniejsze niż obecnie. W dawnych czasach młodzi zawodnicy nie mieli prawa głosu, czyścili starszym buty&#8230; Obecna młodzież ma mniej zahamowań, często chce wieść prym w szatni. Która postawa jest bardziej pomocna, by osiągnąć sportowy sukces? </strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Zacznę od tego, że zarówno do grup młodzieżowych, jak i pierwszego zespołu dostawałem się za drugim podejściem. W szerokiej kadrze seniorów znalazłem się, mając 18 wiosen na karku. Wówczas było bardzo trudno się przebić. Kolejorz miał mocny zespół, a prym w szatni wiedli doświadczeni zawodnicy i młodzież nie miała czego szukać. Po rocznej grze w rezerwach otrzymałem bilet do wojska, a Lech wypożyczył mnie na dwa lata do Kotwicy Kórnik. Następnie przez rok występowałem w Amice Wronki, by w wieku 22 lat ponownie spróbować sił w moim ukochanym klubie. Znalazłem się w zespole, który zdobył mistrzostwo kraju, ale który został mocno przebudowany. W roku 1994 nastąpiło odłączenie się sekcji piłki nożnej od kolei. Wielkie zmiany natury organizacyjnej sprawiły, że Lech stał się w pełni autonomiczną, jednosekcyjną jednostką. Szukano więc oszczędności, w związku z czym kilku czołowych piłkarzy pożegnało się z klubem. Otworzyła się szansa dla młodych graczy. Otrzymałem ją od trenera Romualda Szukiełowicza, w pełni ją wykorzystując. Porównując wejście młodzieży do zawodowego futbolu w obecnych czasach, dostrzegam kolosalną różnicę. Niegdyś stawiało się na graczy o sporym doświadczeniu i wielkich umiejętnościach. Teraz kluby umożliwiają wychowankom lepszy start. Chcą rozwijać ich talent, bo to doskonały kapitał na przyszłość. W XXI wieku można wytransferować nawet nastolatka. Gdy ja wkraczałem w świat seniorskiej piłki, za granicę mogli wyjechać wyłącznie zawodnicy, którzy ukończyli 28. rok życia. Różnice są diametralne, i w zarządzaniu klubem, i w mentalności trenerów czy działaczy. Przykładem aktualna polityka transferowa Lecha, którego w zdecydowanej większości wzmacniają zawodnicy będący przed „ćwiartką” na karku. Władze klubu zdają sobie sprawę, że tylko na nich można zarobić, promując i sprzedając z zyskiem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy u progu kariery doświadczyłeś pejoratywnych zjawisk ze strony starszych kolegów? Czy byłeś przez nich poniżany, wyśmiewany? Pytam, ponieważ wielu znacznie młodszych od Ciebie graczy chwali sobie współpracę z Tobą. Choćby Łukasz Teodorczyk ceni sobie Twoje cenne rady i wskazówki&#8230;</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Kiedy stawiałem pierwsze kroki w szatni seniorów Lecha, nie było łatwo. Ogranych piłkarzy traktowałem jak kolegów, ale bariera między nami była ogromna. Oni tworzyli własną grupę. Wyraźnie dało się odczuć, że młokos był przysłowiowym „młodym”, któremu nie pozwalano na zbyt wiele. Porównałbym to zjawisko do wojskowej fali. Dziś sytuacja jest diametralnie inna. Ze swojej perspektywy wiem, że warto pomóc młodszemu koledze. Im wcześniej przejdzie on proces aklimatyzacji w zespole, tym szybciej i efektywniej sprzeda swoje umiejętności, co drużynie może wyjść wyłącznie na dobre. Często bywa tak, że młodzi stanowią o sile teamu. Cieszę się, że taka sytuacja ma miejsce w Lechu. Ci, którzy w ostatnich latach wchodzili do zespołu, tworzą zgrany kolektyw i coraz lepiej prezentują się na boisku.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Wychodząc na poszczególne mecze, czułeś stres? Czy największa presja towarzyszyła spotkaniom w kadrze, czy debiutom w Lechu bądź Hercie BSC Berlin?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Zawsze przed spotkaniami daje o sobie znać adrenalina. W moim przypadku stres pojawiał się znacznie wcześniej niż w tunelu prowadzącym na murawę. Gdy byłem już w szatni i przygotowywałem się do występu, skupiałem się wyłącznie na pozytywnych emocjach. Często wracam myślami do mojego premierowego występu w Ekstraklasie. Jadąc autokarem do Łodzi, czułem podniecenie oraz stres. Kiedy na odprawie dowiedziałem się, że wystąpię w pierwszym składzie, przez moment serce mocniej zabiło. Im bliżej było gry, tym stres malał. Takie sytuacje powtarzały się na dalszym etapie mojej kariery. Trzeba jednak pamiętać, że każdy zawodnik jest inny i indywidualnie przygotowuje się do starcia. Często – by nieco rozluźnić atmosferę &#8211; w szatni towarzyszyła nam głośna muzyka. Chodziło o to, by zeszło napięcie, ale także o utrzymanie koncentracji. Część piłkarzy wolała spędzać ostatnie chwile przed meczem w spokoju. W kadrze jest ponad 20 graczy i tyle samo charakterów.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>A co powiesz na temat swoich debiutów, które kibicom zwykle zapadały w pamięć na długo..?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Grze w nowych barwach zawsze towarzyszyły wielkie emocje. Nigdy nie wiemy, jak wypadniemy. W moim przypadku nie było problemów, ponieważ w każdym debiucie zdobywałem gola (śmiech), a przy tym demonstrowałem bardzo dobrą dyspozycję, co faktycznie utkwiło w pamięci fanów. Jak w wielu innych sferach życiowych – np. w biznesie &#8211; pierwsze wrażenie bywa kluczowe, bo jest niezwykle istotne dla przebiegu dalszych wydarzeń. Do pierwszych spotkań przygotowywałem się ze szczególnym uwzględnieniem cech mentalnych&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Pracowałeś z wieloma szkoleniowcami. Który z trenerów był najbardziej wyrazisty i czym się to przejawiało?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Niedawno zrobiłem podsumowanie i okazuje się, iż prowadziło mnie ponad 30 szkoleniowców. Każdy z nich był inny. Szczególnie traktuję Edmunda Białasa i Henryka Wróbla, ponieważ oni ukształtowali mnie jako piłkarza oraz pracowali nad moim sportowym charakterem. Jeśli mówimy o piłce seniorskiej, nie mogę zapomnieć o Włodzimierzu Jakubowskim, który podczas mojej służby wojskowej znajdował czas, by szkolić mnie indywidualnie. Zawsze będę mu za to wdzięczny. W kolejnych latach zdarzali się różni ludzie. Barwnymi postaciami byli Czesław Michniewicz, Franciszek Smuda czy Romuald Szukiełowicz. Ostatniego z wymienionych mogę określić trenerem charyzmatycznym. Wspominam go mile, gdyż to on dał mi szansę gry w Lechu. Niesamowitą atmosferę wprowadzał do zespołu Ryszard Polak. Z kolei Adama Topolskiego wspominam jako wielkiego motywatora. Również dziś Kolejorz ma wyrazistego szkoleniowca, jakim jest Mariusz Rumak.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Ale chyba nie z każdym trenerem Twoje relacje były wzorowe? Abstrahując od Twojej otwartej i przyjaznej natury, nie wydaje mi się, by przez tak wiele lat kariery nie dochodziło do napięć na linii Reiss-trener&#8230;</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Rzeczywiście staram się dawać wszystkim kredyt zaufania. Często jest tak, że jeśli ktoś mnie zawiedzie, potrafię podać rękę po raz drugi. Tak wychowali mnie rodzice, za co im dziękuję. Lubię ludzi nastawionych do życia tak jak ja, a więc idących przez nie z uśmiechem i optymizmem. To ułatwia stosunki międzyludzkie, pozwala na budowanie trwałych i owocnych relacji. Na pewnym etapie mojej kariery sporo mówiono o domniemanym konflikcie między mną a Frankiem Smudą. Mam z nim dobry kontakt, a media niepotrzebnie pompowały balon. To oczywiste, że byłem wściekły, kiedy nie grałem. Ale gdyby nie targała mną pozytywna sportowa złość, nie byłbym profesjonalistą. To w pełni naturalne zachowanie sportowca. Nigdy nie byłem jednak obrażony na trenera, który dysponuje ponad 20-osobową kadrą. Wszyscy zawodnicy chcą grać, a na murawie może przebywać zaledwie jedenastu. Nie miałem więc pretensji. Obecnie topowi trenerzy charakteryzują się tym, że traktują zawodnika nr 21. tak jak gracza wyjściowej jedenastki. Najgorzej układały się moje relacje ze Zbigniewem Franiakiem. Trener prowadził mnie przez jeden sezon. Nasz kontakt był bardzo ograniczony, nawet nie wiem, dlaczego.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Do których spotkań i zdobytych bramek najczęściej sięgasz pamięcią?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Oczywiście pięknym wspomnieniem jest hat trick w meczu z Legią. Oj, ale to dawno było&#8230; Ponad 15 lat! (śmiech) Również dwumecz finałowy Pucharu Polski przeciwko warszawianom to wspaniałe chwile, do których wracam nie tylko ja, ale coraz częściej czyni to także mój syn Adrian. Z tego wydarzenia powstał film „Droga po Puchar”, co jest fajną pamiątką. Ogólnie pamiętam całą swoją boiskową przeszłość. Gdybyś dziś wyliczał mecze i minuty zdobytych goli, o każdym trafieniu mógłbym powiedzieć wiele. Strzelonych bramek jest grubo ponad sto, ale nie sposób o którejś zapomnieć. Podsumowując moją karierę, stwierdzam, że była dość barwna. Wiele się działo, także podczas pożegnalnego starcia z Koroną, kiedy to trzymałem racę, bawiąc się z kibicami. Niedługo potem usłyszałem zarzut prokuratorski. Sądzę, że ta sytuacja to doskonały wykładnik mojego sportowego życia, które nie było usłane różami<span style="color: #ff0000;">.</span> Nawet jako 37-latek potrafiłem grać na wysokim poziomie, zdobywając dla pierwszoligowej Warty 35 goli w ponad 90 meczach. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>W barwach Kolejorza rozegrałeś ponad 400 spotkań. Pokonałeś barierę stu trafień, stając się niekwestionowaną ikoną Lecha. Od zawsze podkreślałeś swoje przywiązanie do klubowych barw. Jak istotna jest dla Ciebie sympatia ze strony fanów?</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Muszę być i jestem z tego dumny. W dzisiejszym futbolu – za wyjątkiem Tottiego, Terry&#8217;ego czy Casillasa – nie ma piłkarzy grających całe życie dla ukochanego klubu. To niezwykle rzadkie przypadki i długo będziemy czekać na kolejne. Niegdyś Deyna był kojarzony z Legią, Lubański z Górnikiem. Jestem niezmiernie rad z poparcia płynącego ze strony kibiców. Myślę, że jest tak nie tylko ze względu na zdobycze bramkowe, ale także z uwagi na fakt, iż nawet w trudnych chwilach nie zostawiłem ich i Lecha. Kiedy po raz pierwszy odchodziłem z Bułgarskiej, klubowa kasa świeciła pustkami, a poprzez transfer Kolejorz zyskał milion euro. W drugim przypadku kończył mi się kontrakt i nikt z klubu nie wykazał zainteresowania przedłużeniem umowy. Stąd też znalazłem się w Warcie, ale summa summarum karierę mogłem skończyć w moim ukochanym klubie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Pomówmy o Twoim pożegnaniu z futbolem w roli czynnego zawodnika. Wiosną zdobyłeś gola, spotkaniem z Koroną – abstrahując od Twoich piromańskich „upodobań” -</strong> <strong>miałeś okazję podziękować kibicom za wieloletnie wsparcie. Wygłosiłeś też przemowę. Nie zabrakło w niej emocji i chwil wzruszenia&#8230;</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Z kilku względów ten mecz z pewnością utkwi w mej pamięci na zawsze. Po pierwsze był to pożegnalny bój dla Lecha, jednoznaczny z zawieszeniem butów na kołku. Ponadto sukcesem tej drużyny było zdobycie w dobrym stylu wicemistrzostwa kraju. Poza tym pierwszy raz w sezonie zagrałem od początku, mogąc po kilku latach założyć kapitańską opaskę. Byłem przygotowany na piękne rozstanie z boiskiem, ponieważ wiedziałem, że kibice zorganizują wspaniałą oprawę, aczkolwiek rzeczywiście nie dało się nie okazywać uczuć. Cieszę się, że był to mecz zwycięski. Przy golu Djuki zanotowałem asystę, a fani zgotowali mi owację. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>A co działo się po ostatnim gwizdku arbitra? Jak spędziłeś początkowe chwile piłkarskiej emerytury?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Zanim znalazłem się w szatni, obiegłem boisko, dziękując kibicom za okazywane przez lata wsparcie. Zrobiłem mnóstwo zdjęć, głównie z dziećmi z Akademii Reissa. Kiedy dotarłem do kolegów, wszyscy byli już gotowi do wyjazdu na Stary Rynek, gdzie oficjalnie kończyliśmy sezon. Wszyscy na mnie czekali, więc w 10 minut musiałem doprowadzić się do porządku. Kąpiel, odpowiedni ubiór&#8230; Na szczęście członkowie zespołu na mnie zaczekali (śmiech)<span style="color: #ff0000;">.</span> Po wizycie w centrum, gdzie także nie zabrakło pięknych momentów, wespół z żonami udaliśmy się na uroczystą kolację, podsumowującą rozgrywki. Nie zabrakło podziękowań ze strony właściciela klubu, prezydenta miasta. Sam również miałem okazję, by podziękować za ostatni dla mnie sezon. Za to, że mogłem być w moim klubie, współpracując w dobrej atmosferze z fajnymi trenerami i zawodnikami. Noc zakończyłem w jednej z zaprzyjaźnionych restauracji, w towarzystwie rodziny i najbliższych znajomych.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy Twoim zdaniem charyzma i umiejętności trenera Rumaka pozwolą mu na osiągnięcie wybitnych wyników?</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Myślę, że tak. Póki co trener nabiera doświadczenia w prowadzeniu zespołu seniorskiego. W zawodzie pracuje jednak długo. Odkąd przejął pierwszy zespół Lecha, pokazał, że znajduje się we właściwym miejscu, wykonując kawał dobrej roboty. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Któremu z obecnych graczy Lecha wróżysz największą karierę?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Nie chciałbym wyróżniać żadnego z nich, bo nie ode mnie powinni to usłyszeć. Z pewnością jest w klubie grupa bardzo uzdolnionych zawodników. Co ważniejsze, wszyscy świetnie się rozwijają, a co jest absolutnym kluczem do sukcesu &#8211; każdy z nich ma dobre podejście do zawodu. Jeśli na dalszym etapie nadal będą podchodzić profesjonalnie do treningów i życia, każdy jest w stanie zrobić sporą karierę. W żadnym wypadku nie mogą jednak spocząć na laurach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Jakiś czas temu krążyły plotki, iż po zakończeniu kariery zostaniesz dyrektorem sportowym Lecha. Stałeś się jednak doradcą zarządu do spraw sportu. Co należy do Twoich obowiązków?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;">Funkcja została mi powierzona z uwagi na spore doświadczenie, wyniesione przez lata gry w piłkę. W zakresie moich obowiązków znajduje się m.in. analizowanie meczów i przekazywanie opinii na temat gry Kolejorza czy obserwacja treningów zespołu seniorów. Zaznaczam, iż nie</span><span style="color: #000000;"> zasiądę w gronie członków komitetu transferowego, ale bę</span><span style="color: #000000;">dę</span><span style="color: #000000;"> brał udział w dyskusjach na temat ewentualnych ruchów ka</span><span style="color: #000000;">drowych. Jednym z głównych zadań jest</span><span style="color: #000000;"> opiniowanie postawy i rozwoju poszczególnych zawodników oraz analiza gry zespołu. Skupię się również na budowaniu marki klubu pod względem sportowym. Chciałbym, aby w ciągu kilku lat Lech stał się najlepszym klubem w Polsce i znaczącą siłą w Europie. Na</span><span style="color: #000000;">dal uczestniczyć będę w akcjach marketingowych Lecha, np. w pro</span><span style="color: #000000;">jekcie &#8220;Reiss na mieście&#8221;. Mam także regularnie brać czynny udział w obserwacjach i wystawianiu ocen piłkarzom Akademii Lecha Poznań. </span><span style="color: #000000;">Nowa dla mnie rola z pewnością stanowi kolejne wyzwanie. Bardzo wyraźnie odczuwam zmianę w porównaniu do czasów, gdy przywdziewałem piłkarskie getry. </span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy czujesz się zawodnikiem spełnionym? A może żałujesz, że nie osiągnąłeś czegoś, co było w Twoim zasięgu, np. zadomowienia się w reprezentacji czy braku mistrzostwa z Lechem..?</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Byłbym nieskromny, gdybym powiedział, że nie czuję się spełniony. Większość dziecięcych marzeń udało mi się zrealizować. Nie marzyłem tyle o występach w kadrze, jak chciałem przywdziewać trykot Kolejorza. Zawsze mogło być jednak lepiej. Mogłem dłużej występować w Bundeslidze, tak samo w przypa<span style="color: #000000;">dku</span><span style="color: #000000;"> kadry</span>. Skoro zdobyłem ponad sto bramek na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, muszę czuć satysfakcję. Tym bardziej, że nigdy nie określano mnie jako talent czystej wody. Nie grywałem w kadrze okręgu, dwukrotnie aspirowałem do gry w Lechu. Miałem jednak na tyle silnej woli i samodyscypliny, by osiągnąć niemal niemożliwe do zrealizowania cele. To przesłanie dla tych, którzy nie uchodzą za piłkarskie brylanty. Choć w piłce dorosłej zaistniałem dopiero w wieku 20 lat – i to tylko w trzeciej lidze – pokazałem, że można wdrapać się wyżej. Umiejętności dane przez Boga to tylko cząstka całości. Priorytetem jest podejście do obowiązków. Jeśli będziemy wykonywać je rzetelnie, to sukces przyjdzie. Odpowiednie cechy wolicjonalne oraz kształtowanie psychiki to &#8211; w sporcie i nie tylko &#8211; absolutny klucz do realizacji marzeń. Moje życie poświęciłem piłce i ona wynagrodziła mi wylane litry potu. Nigdy jednak nie zapominałem o rodzinie. Z pewnością moje podejście do zawodu odbiło się na tym, że nie spędzałem z dziećmi tyle czasu, ile bym chciał. Wszystko robiłem po to, by nie tylko zapewnić im godziwe życie, ale również dlatego, aby na sportowej emeryturze móc z nawiązką zrekompensować nieobecności związane z wyjazdami na zgrupowania czy mecze. Ponadto moja żona i syn tworzą społeczność Akademii Reissa, dzięki czemu spędzamy ze sobą wiele czasu. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Prywatnie jesteś szczęśliwym ojcem i mężem. Jak określiłbyś skalę talentu Twojego syna Adriana? Ma szanse dorównać bądź przerosnąć ojca pod kątem boiskowych wyczynów?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Trudno mówić o tym na łamach mediów. Ale mogę określić, że umiejętności ma podobne do moich, kiedy byłem w jego wieku. Nie wyróżnia się w grupach młodzieżowych, ale ma niebywały charakter, zacięcie oraz inteligencję. Jeśli wykaże się silną wolą i zaangażowaniem w trening, może zostać piłkarzem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><strong>W</strong></span><strong>ziąłeś na siebie wielką odpowiedzialność, otwierając szkółkę piłkarską. Jak zrodził się pomysł uruchomienia Akademii Piłkarskiej Reissa?</strong> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wszystko zaczęło się w Dolsku, gdzie przeprowadziliśmy pierwsze „Sportowe Wakacje”. Zainteresowanie nimi przeszło nasze oczekiwania i napędziło nas do pracy nad projektem zmierzającym do utworzenia profesjonalnej szkółki piłkarskiej. We wrześniu świętowaliśmy trzecią rocznicę istnienia Akademii Piłkarskiej Reissa. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Wystarczy powiedzieć, iż APR zrzesza ponad 2,5 tys. dzieci. Naszym zamierzeniem było odciągnięcie młodych ludzi od komputerów czy play station. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>W Twojej szkółce może grać każdy. Dlaczego nie dokonujecie selekcji wstępnej, jak robią to uznane firmy?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Rzeczywiście, to nas wyróżnia. Nie wytyczamy kryteriów, jakie musiałoby spełniać dziecko. Chcemy po prostu dawać mu radość. Sami nie wiemy, czy 6-7-latek zostanie piłkarzem. Jak wspomniałem, nawet największe talenty bez pracy się rozmyją. Z kolei z kogoś mniej zdolnego może wyrosnąć klasowy piłkarz, być może reprezentant kraju. APR posiada reprezentację w każdym roczniku, co stanowi początkowe etapy wewnętrznej selekcji. Zabawa zabawą, ale najbardziej uzdolnione dzieci muszą mieć właściwe możliwości rozwoju. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Słyszałem nawet, że do APR może dołączyć także osoba z rodziny o – delikatnie mówiąc – średnim statusie majątkowym&#8230;</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Oczywiście, APR utrzymuje się ze składek opłacanych przez rodziców zawodników. Jednak kiedy rodzina znajduje się w trudnej sytuacji materialnej bądź boryka się z problemem wielodzietności, a dziecko chce trenować, wystarczy dostarczyć oświadczenie podpisane przez przedstawicieli odpowiednich instytucji i zawodnik może korzystać z wszelkich ofert za przysłowiową złotówkę. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Staramy się wspierać i pomagać dzieciom, które ze względu na status materialny nie mogły wcześniej <span style="color: #000000;">rea</span>lizować swoich marzeń i pasji.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Odpowiednia metodologia szkolenia, ponad stu trenerów, więcej niż 50 lokalizacji, nie tylko na terenie Wielkopolski – bo przecież w lubuskiem funkcjonuje Akademia Piłkarska Falubaz – liczne turnieje, eventy charytatywne. Czy spodziewałeś się tak błyskawicznego rozwoju szkółki?</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Gdyby przed trzema laty ktoś przepowiedział tak błyskawiczny rozwój, zapewne bym mu nie uwierzył i zapewne nie bylibyśmy przygotowani na taką ekspansję do innych miast. W tym okresie wykonaliśmy jednak ogrom pracy. Absolutnie nie jest tak, że jakaś lokalizacja jest zdana sama na siebie. Nie mogliśmy dopuścić do tego, by być wszędzie i nic nie robić, spychając pracę na koordynatorów czy trenerów. Myślę, że wszelkie działania logistyczne mamy unormowane i cechuje nas dobre zarządzanie. Przygotowaliśmy dla naszych graczy plan kariery. Ścieżka rozwoju obejmuje dzieci urodzone w roku 2002 lub później. Mamy rozpisany plan funkcjonowania APR do roku 2020. Ciągle modyfikujemy i ulepszamy metodologię szkolenia. Stworzyliśmy także wysokiej klasy panel zarządzania. Zwracamy szczególną uwagę na jakość treningów. Musimy obserwować rynek. Mówię nie tylko o Europie Zachodniej, ale i o kierunku wschodnim. Nie mamy klimatu pozwalającego na wdrożenie podobnych systemów szkolenia, jakie obowiązują np. na Półwyspie Iberyjskim. W konspektach treningowych co rusz pojawiają się nowości. W tym biznesie jest podobnie jak na rynku finansowym. Wiele się dzieje, a jedyna pewna to zmiana.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy ogromny napływ graczy to efekt li tylko magii nazwiska Reiss, czy też doskonałej promocji? A może kluczem jest system szkolenia i odpowiedni trenerzy, czerpiący z europejskich wzorców?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">W pewnej mierze nazwisko jest magnezem. Ale liczy się dobra praca z dziećmi, która nas weryfikuje. Kładziemy także nacisk na dobry kontakt z rodzicem. Moim zdaniem najważniejszy aspekt promocji stanowi tzw. poczta pantoflowa. Na bazie poleceń można zdobyć większy rynek. Stad tez na treningu pokazowym w Zielonej Górze zjawiło się niemal 200 potencjalnych członków APR. Naszym atutem jest także szybka reakcja na oczekiwania poszczególnych społeczności. W ankietach przeprowadzanych na terenie Ziemi Lubuskiej, zdecydowana większość osób jako ulubiony klub wskazała Falubaz. Porozumieliśmy się więc z władzami klubu żużlowego i tak powstała AP Falubaz.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Co, poza rozwojem sportowym, gwarantuje uczestnikom APR? Nie każdy przecież stanie się profesjonalistą&#8230;</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Przede wszystkim rozwijamy dzieci pod kątem charakterologicznym. Wielką wagę przywiązujemy do dyscypliny. Po części ułatwia to rodzicom wychowywanie swoich pociech. Mając 16-letniego syna, wiem, iż wychowywanie poprzez sport jest kapitalną sprawą. Podczas zdrowej rywalizacji nabiera się masę cennych cech. Młody sportowiec wie, jak ma funkcjonować. Potrafi wytyczyć sobie cele, co sprawia, że szansa na wkroczenie na złą ścieżkę spada do minimum. Liczę, że ci, którzy nie zostaną piłkarzami, wyrosną na wzorowych obywateli i po latach będą wspominać APR jako podmiot, który ich ukształtował. Marzę &#8211; by tak jak ja dziś &#8211; nasi podopieczni mogli w przyszłości mówić wspaniałe rzeczy na temat swoich sportowych wychowawców. Organizujemy spotkania integracyjne, wspólne wycieczki czy wspomniane obozy. Bierzemy udział w akcjach dobroczynnych, wpajając młodym ludziom, jak istotne jest niesienie pomocy innym. Uczestniczymy w rozgrywkach wewnętrznych, tj. w lidzie AR, turniejach dedykowanych. Nasi gracze mają możliwość wyjazdów na mecze Lecha czy Herthy. Ich rodzice mogą korzystać z porad wysokiej klasy dietetyków. Każde dziecko dwukrotnie w skali roku odwiedza cenione kliniki sportowe, a w razie kontuzji ma zapewnioną opiekę. Korzystanie z wymienionych możliwości nie wiąże się z pobieraniem dodatkowych opłat. Poza tym w akademii nie ma presji wyniku. Liczy się styl, bo sportowy rezultat będzie istotny tylko w piłce zawodowej. To pewnik, że każdemu dziecku zależy na wygranej, ale nie można osiągać jej za wszelką cenę. Zwycięzców uczymy szacunku dla pokonanego. Cieszę się, że wielu rozpoznaje nas już po stylu i systemie gry. Nawet kosztem porażki – która niebywale hartuje – nasi zawodnicy są inspirowani do podejmowania działań indywidualnych. Owszem, tworzą kolektyw, ale kiedy mają nauczyć się sztuki dryblingu czy panowania nad futbolówką, jak nie na początku drogi? Stawiamy na pojedynki „jeden na jeden”, nie stosujemy strategii „kopnij i biegnij”. Chcemy stworzyć indywidualistów, świetnie odnajdujących się w zespole.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Przez dekady w Polsce ginęły talenty piłkarskie. Jaki pomysł ma APR na to, by każde uzdolnione dziecko mogło się nadal rozwijać, kiedy ukończy 11. rok życia? </strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Od rocznika 2002 w dół mamy wyselekcjonowanych trenerów, którzy powołują zawodnika do reprezentacji regionu. Najlepiej rokujący w danym momencie gracze uczestniczą w dodatkowych zajęciach. Posiadamy ogromną bazę danych. Nie chcemy nikogo stracić z oczu. Nawet jeśli przez jakiś czas zawodnik wygląda słabiej, będzie nieustannie monitorowany przez trenerów. Może zdarzyć się, że przez trzy miesiące nie zaobserwujemy rozwoju, ale w kolejnym półroczu dana osoba zanotuje wielki skok. Kadra APR występuje już w rozgrywkach WOZPN-u. Myślimy nad uruchomieniem sześciozespołowej ligi, która zrzeszać będzie najlepiej rokujących zawodników. Nie chodzi przecież o to, by je<span style="color: #000000;">dni</span> ogrywali nieco słabszych kolegów 17:0, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Rywalizacja sześciu silnych zespołów o zbliżonych umiejętnościach pozwoli na emocjonujące mecze, co w konsekwencji wpłynie na lepszy rozwój sportowy. Wpadliśmy także na innowacyjny pomysł, by na orliki wprowadzić bramki o nowych rozmiarach. Nowe cele napastników mają być mniejsze. Wszystko po to, by zniechęcać do uderzeń z dystansu. Po pierwsze, bywa, że bramkarz jest niewielkich gabarytów, a po drugie – nasi zawodnicy mają rozgrywać akcje kombinacyjne i jak najczęściej notować kontakty z piłką.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>A co stanie się ze średniej klasy zawodnikami, którzy nie znajdą się w kadrze Lecha czy innych zespołów z Ekstraklasy?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Oczywiste, że nie każdy zawojuje świat futbolu. Właśnie z myślą o tych, którzy będą rozwijać się nieco wolniej, uruchamiamy drużynę seniorów. Nie wyobrażam sobie, by w najbliższym sezonie nie wywalczyć promocji do A-klasy. Za cel stawiamy sobie również, by nasi seniorzy konsolidowali naszą społeczość. Będzie świetnie, jeśli z różnych stron na mecze APR zjeżdżać będą całe rodziny. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy zobaczymy Cię na murawie w barwach zespołu akademii?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Absolutnie nie. Czynnym zawodnikiem nie będę. Sporo się w swoim życiu nagrałem (śmiech). Już wystarczy. Czas ustąpić miejsca młodszym&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Jak ambitne perspektywy rysują się przed seniorami APR? Czy APR ma być wyłącznie kuźnią piłkarskich talentów, czy też ma na stałe zagościć na piłkarskiej mapie kraju, jako klub 1-, 2- czy 3-ligowy?</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Założeniem jest zanotowanie kilku awansów na przestrzeni paru lat. Chcemy możliwie szybko znaleźć się w okręgówce. Moim zdaniem progres jest nieunikniony. Nie będzie nastawienia wyłącznie na wynik, ale czegoś będziemy od tego zespołu wymagać. W nieco dalszej perspektywie interesuje nas gra w czwartej, a być może także trzeciej lidze. Chodzi o to, by osoby osiągające wiek juniora starszego mogły sprawdzić się na możliwie najbardziej wymagającym poziomie seniorskim.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Wróćmy do osoby Piotra Reissa. Znam Cię nie tylko jako wybitnego zawodnika, ale przede wszystkim człowieka otwartego, chętnego, by pomagać innym. Często gościsz na imprezach charytatywnych, uruchomiłeś swoją fundację. Powiedz coś na ten temat&#8230;</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">To rzecz jasna pochodna wychowania oraz fakt, iż odczuwam potrzebę niesienia pomocy. Stając się osobą publiczną, zdałem sobie sprawę, że dla wielu ludzi jestem przykładem. Uświadomiłem sobie, że można wykorzystać tą medialność w dobrych celach. Staram się więc propagować rozmaite akcje. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Wielu sportowców – nie tylko piłkarzy – nie ma pomysłu na siebie po zakończeniu kariery. Gasną światła jupiterów, zaczyna brakować środków, bo było się przyzwyczajonym do życia na pewnym poziomie. Po karierze wielu sobie po prostu nie radzi. Od którego momentu zacząłeś myśleć o tym, czym będziesz zajmować się, gdy skończysz zdobywać bramki?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Odkąd pamiętam, starałem się myśleć o tym, co będzie po zakończeniu uprawiania sportu. Kariera nie trwa długo. Chociaż moja trwała niemal w nieskończoność&#8230; (śmiech). Większość chłopaków nie ma świadomości, że albo trzeba odłożyć kapitał, lokując go w rozsądny sposób, albo należy uruchomić biznes. Bez doświadczenia trudno znaleźć pracę po 35. roku życia. A odsetek piłkarzy, którzy odnajdują się w roli trenera czy menadżera, jest bardzo nikły. Nie chciałbym mówić publicznie o wszystkich moich przedsięwzięciach, ale jednym z pomysłów na dalsze życie było utworzenie APR. Z finansowego punktu widzenia to nadal inwestycja, ale cieszę się, że mogę dawać pracę. Wiele młodych osób otrzymuje przez to dobry start w dorosłe życie i może podnosić swoje kwalifikacje. Jestem przekonany, że APR stanie się rozpoznawalną marką nie tylko w Wielkopolsce czy na Ziemi Lubuskiej. Chcemy wychować klasowego piłkarza, reprezentanta Polski. Jeśli tak się stanie, będę wiedzieć, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Czekamy na pierwszego wychowanka, który zagra w Ekstraklasie, po czym przebije się do kadry. Będzie to nie tylko zrealizowanie celów biznesowych, ale również spełnienie kolejnego marzenia.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Miałeś doradców biznesowych czy też tworzyłeś swój majątek, bazując wyłącznie na własnej wiedzy i doświadczeniu? </strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Mentora, który by mnie prowadził na drodze biznesowej, nie miałem. Zgłaszało się do mnie wielu doradców i każdy chciał zarabiać poprzez prowizje. Na tę chwilę działam sam, ale zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Zakończyłem karierę i zamierzam się kształcić. Zawsze trzeba myśleć o poszerzaniu kompetencji. Mam pewne plany i marzenia. Z pewnością jednak chcę zostać przy piłce, ponieważ mam w tej branży spore doświadczenie, które będę mógł wykorzystać. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Jakich rad udzieliłbyś będącym u szczytu sławy sportowcom, którzy przejadają swoje ciężko zarobione pieniądze? Znamy przecież masę przypadków, kiedy milioner został bez grosza przy duszy. Bez grosza, ale i nierzadko z długami&#8230;</strong><br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Ludzi będących na szczycie – takich jak Robert Lewandowski, Kuba Błaszczykowski, Łukaszowie Piszczek, Fabiański czy Wojtek Szczęsny – nie trzeba niczego uczyć. Oni doskonale zdają sobie sprawę z faktu, iż kariera może się załamać w każdej chwili. Choćby przez poważny uraz czy wypadek drogowy. Każdy z nich zarabia olbrzymie pieniądze, z którymi w różny sposób pracuje. W kontekście bardzo dobrych piłkarzy wciąż mamy do czynienia z hossą. Mając świadomość krótkiego życia sportowego, nie będą mieć problemów. Większe zmartwienia czekają zawo<span style="color: #000000;">dników</span> średniej klasy, którzy pograją sezon lub dwa w Ekstraklasie czy pierwszej lidze i nie przebiją się wyżej. Tych ludzi trzeba edukować. Przekonywać, by zabezpieczyli środki, które zarobili. Rynek finansowy jest bardzo szeroki i każdy może znaleźć idealne dla siebie rozwiązanie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Co jest potrzebne do tego, by właściwie zarządzać tak rozbudowaną instytucją jak APR?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wcześniej naszą bolączką była komunikacja. Odkąd sporo zainwestowaliśmy w panel zarządzania, nie ma z tym kłopotów. Za jego pomocą mamy nieustanny kontakt z rodzicami, trenerami czy koordynatorami. Ten system pozwala na pobieranie konspektów treningowych, wysyłanie wiadomości elektronicznych. Znajduje się w nim kompletna baza zawodników z wyszczególnieniem ich zainteresowań. Panel zawiera także podstrony poświęcone poszczególnym lokalizacjom oraz monitorowaniu rozwoju graczy. Przygotowanie serwisu zajęło trochę czasu, ale była to trafiona inwestycja, umożliwiająca zarządzanie i komunikację na wysokim poziomie. Cały system nie byłby jednak nic wart bez odpowiedniej grupy ludzi. Opieramy się na pracownikach, którzy podnoszą markę APR swoim wizerunkiem oraz ciężką pracą. Poszukiwaliśmy ludzi godnych zaufania. Trenerzy muszą być wychowawcami. Koordynatorzy winni znać się na sporcie w ogólnym tego słowa znaczeniu, a także na budowaniu relacji czy marketingu. Wszyscy w rodzinie APR kochają sport, a jeśli wykonywana praca wynika z pasji, można osiągać świetne efekty. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy to, co osiągnąłeś poza boiskiem, pozwala Ci, by mieć wewnętrzne poczucie spełnienia?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wiodę szczęśliwe życie rodzinne. Mam wspaniałą żonę i cudowne dzieci. Z żoną traktujemy APR niczym trzecie dziecko, któremu poświęcamy mnóstwo czasu. Chcemy, by dorosło i byśmy mogli być z niego dumni. Natomiast mam kilka pomysłów biznesowych. Mając na utrzymaniu rodzinę, zamierzam rozwijać inną firmę. Zobaczymy, jaki scenariusz napisze życie. Kolejne przedsięwzięcie także miałoby być związane ze sportem. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Na koniec zapytam o to, co chciałbyś mówić na temat swoich osiągnięć na trzech płaszczyznach – rodzina, życie zawodowe, sport &#8211; za 20-30 lat, kiedy dorastać będą Twoje wnuki&#8230;?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Będzie mi zależeć na tym, by znali moją historię. By mogli brać mnie za wzór do naśladowania. By nauczyli się, jak iść przez życie, nie zapominając o najważniejszych wartościach, jakimi są rodzina, miłość, przyjaźń, zaufanie czy bezpieczeństwo. Chciałbym, by dzieci czy wnuki były optymistycznie nastawione do życia. By do realizacji celów nie dążyły po trupach. By byli ludźmi wrażliwymi na ludzką krzywdę. Mam wielu wrogów i wielu przyjaciół. Ci, co mnie nie znają, wygłaszają różne opinie. Osoby, z którymi przebywam na co dzień, wiedzą, jakim jestem człowiekiem. To dla mnie najważniejsza opinia. Bardzo bym chciał, aby kolejne pokolenia rodziny Reissów stawiały na własny rozwój, by podobnie jak u mnie – uśmiech nie znikał z ich twarzy. Liczę, że zechcą posłuchać na temat uporu w realizacji marzeń, by zainspirował ich charakter wytrwałego sportowca. By byli przygotowani na radzenie sobie z niepowodzeniami, które przecież muszą się zdarzyć. Potrafię wyciągać wnioski, oby i moi następcy się tego nauczyli. Niech będą pogodnie usposobieni, niech posia<span style="color: #000000;">dają</span> osobowości podobne do moich dziadków czy rodziców. Moja żona często powtarza, że za wielkimi ludźmi stoją wielkie kobiety. Życzę moim najbliższym, by nie pomylili się w wyborze życiowego partnera. Kluczowe jest również, by bez względu na okoliczności, zawsze być sobą.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/marzenia-nalezy-realizowac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Edukacja finansowa potrzebna jest wszystkim</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/edukacja-finansowa-potrzebna-jest-wszystkim/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/edukacja-finansowa-potrzebna-jest-wszystkim/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Jan 2013 09:59:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Exclusive]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=7682</guid>
		<description><![CDATA[O telewizyjnej przygodzie, o futbolu i &#8220;DJ-owaniu&#8221; we Florencji, ale przede wszystkim o biznesie i finansach z Witoldem Casettim, biznesmenem i dziennikarzem, rozmawia Daniel Borski. Zacznijmy od Twoich korzeni. Bardziej czujesz się Polakiem z włoskim paszportem czy Włochem z polskim? Dzięki podwójnemu obywatelstwu jestem w połowie Polakiem i w połowie Włochem. Zresztą nie tylko o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>O telewizyjnej przygodzie, o futbolu i &#8220;DJ-owaniu&#8221; we Florencji, ale przede wszystkim o biznesie i finansach z Witoldem Casettim, biznesmenem i dziennikarzem, rozmawia Daniel Borski.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Zacznijmy od Twoich korzeni. Bardziej czujesz się Polakiem z włoskim paszportem czy Włochem z polskim? </strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Dzięki podwójnemu obywatelstwu jestem w połowie Polakiem i w połowie Włochem. Zresztą nie tylko o kwestie formalne chodzi. Od zawsze miałem podwójną naturę i tak jest do tej pory. W Polsce mieszkam od 14 lat.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Czy fakt, iż w naszym kraju jesteś już ponad dekadę, świadczy o tym, że osiadłeś tutaj na stałe?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Niekoniecznie. Czuję się Europejczykiem i trudno wyrokować, gdzie będę mieszkać za parę lat. Najbliższy czas wiążę z Warszawą, ale nie wiadomo, czy w przyszłości „nie poniesie” mnie np. do Brukseli czy do Krotoszyna. Mój dom to Europa, to Polska i Włochy. Świetnie czuję się w obu miejscach. Do rodzinnej Toskanii wracam co najmniej raz na dwa miesiące.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Dla zdecydowanej większości Polaków jesteś kojarzony z branżą medialną. Jak rozpoczęła się Twoja kariera telewizyjna, której początkiem był udział w programie „Europa da się lubić”?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong></strong>W lutym 2003 r., po pierwszym odcinku „Europa da się lubić”, pani pracująca w firmie, w której byłem prezesem, powiedziała: panie Casetti, pan się nadaje do tego programu. Szukano do niego obcokrajowców, mogących w ciekawy sposób przedstawić kulturę innych krajów. Po wysłaniu zgłoszenia zadzwonił przedstawiciel Media Corporation. Miesiąc później wygrałem casting i tak się zaczęło. Mój przykład dowodzi, iż w życiu trzeba dostrzec okazję i ją wykorzystać.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Z dobrej strony pokazałeś się również w show zatytułowanym „Wyprawa Robinson”. Które z zadań były dla Ciebie najtrudniejsze i co zapamiętasz z tej przygody do końca życia?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Zacznę od tego, co sobie uświadomiłem. Dotarło do mnie, jak bardzo mamy rozwiniętą cywilizację. Podczas „Wyprawy” nie miałem ubrania – raptem kilka części garderoby – nie było mydła, zegarka, telewizji, łóżka, prądu czy radia. Po programie zacząłem doceniać to, czego ludzie nie dostrzegają, bo dla każdego normą jest posiadanie mediów czy środków czystości.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Jeśli chodzi zaś o wyzwanie, było nim opanowanie nerwów, gdy Tomek Wysocki zdradził dziewczynom nasz plan. W finale zostały trzy kobiety i trzech mężczyzn. Wespół z Jarkiem Stolarczykiem uznaliśmy, że najlepiej będzie wyeliminować kobiety, a później miała obowiązywać zasada „niech wygra lepszy”. Nie mogłem sobie dać rady z faktem, że Tomek poinformował dziewczyny o naszych zamiarach. Nawet produkcja musiała interweniować, a na planie pojawił się reżyser. Oczywiście byłem pierwszym z tego grona, który pożegnał się z programem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Ale W. Casetti to nie tylko postać medialna. W przeszłości byłeś DJ-em, jesteś fanem futbolu, a poza tym prężnie działasz na rynku finansowym. Z jakich pobudek zająłeś się działalnością biznesową?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Muzyka to moje hobby. Gdy miałem 17 lat, niemal w każdy weekend grałem w dyskotekach we Florencji. Po dziesięciu latach stwierdziłem jednak, że nie można żyć w nocy i spać w dzień. W związku z tym zająłem się biznesem, który od zawsze mnie kręcił. Zacząłem pracować na własny rachunek w branży finansowej. To dla mnie idealny sposób na samorealizację. Oczywiście nie każdy będzie milionerem, bo nie to jest celem samym w sobie. Chodzi o umiejętne zagospodarowanie własnego czasu. Nie chciałem dopuścić do sytuacji, w której musiałbym pytać szefa, czy we wtorek rano mogę pójść na basen. Będąc kowalem swojego losu, wszystko zależy wyłącznie od ciebie i twoich wyników.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Sądzisz więc, że Polakom potrzebna jest edukacja finansowa. Jakich rad udzieliłbyś młodym przedsiębiorcom, marzącym o osiągnięciu sukcesu?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Zacznę od tego, że edukacja finansowa potrzebna jest wszystkim, nie tylko biznesmenom. Dzięki niej człowiek posiada dobre przygotowanie do życia. Nauka w tym zakresie pozwoli na niepopełnianie błędów i nietracenie środków. Proszę jednak nie mylić edukacji finansowej z biznesową. Dla mnie jednym z najlepszych wzorców jest Robert Kiyosaki, autor książki „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, którą polecam wszystkim. Przedsiębiorcom rozpoczynającym działalność i nie tylko polecam udział w seminarium poświęconym rozwojowi umysłowemu, budowaniu biznesu i edukacji finansowej.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Mógłbyś podać przykład osoby niezajmującej się biznesem, a której potrzebna jest wiedza z zakresu finansów?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong></strong>Oczywiście. Można wymienić dziesiątki przypadków. Ktoś powie, że gospodyni domowej nie przyda się tego typu edukacja, bo utrzymaniem domu zajmuje się mąż. Stawiam stanowcze veto! Kobieta zajmująca się domem i posiadająca dzieci potrzebuje wiedzy, ponieważ dzięki temu odpowiednio ukierunkuje swoje pociechy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Słuchając jednej z Twoich prelekcji, uświadomiłem sobie trywialny dla wielu fakt, iż nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Czy zgadzasz się, że jeśli ktoś nie ma mentalności zwycięzcy, nie jest kreatywny i nie ma wizji na przyszłość, nie osiągnie sukcesu?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong></strong>Masz rację niemal w stu procentach. Załóżmy, że masz fart i dostałeś okazały spadek. Jednak o finansach wiesz tyle, co nic. Dostałeś kasę od losu, którą roztrwonisz, bo nie potrafisz budować bogactwa. Poprzez firmę ARUM S.A. staramy się zmieniać mentalność ludzi i pokazywać pewien sposób myślenia. Okazuje się, iż milionerzy postępują i myślą zupełnie inaczej niż osoby biedne lub o średnim statusie majątkowym. Kluczowa jest wspomniana mentalność zwycięzcy. Wiedza nabyta w szkole – często niestosowana – niczego nam w życiu nie da. Pomocna będzie tylko wiedza praktyczna.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Dlaczego polecasz seminaria biznesowo-inwestycyjne, organizowane przez ARUM?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong></strong>Ponieważ promujemy pewien system biznesu. Można go „kupić”, ale nie trzeba. Każda decyzja zapadnie po seminarium, w trakcie którego otrzymamy ogrom wiedzy na temat finansów, która – jak podkreślam &#8211; dotyczy wszystkich. ARUM, posiadające licencję Komisji Nadzoru Finansowego, stało się dla mnie narzędziem do tego, by odnieść sukces na rynku polskim. Za pomocą zdobytej wiedzy można wszystko obrócić w praktykę.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Pomówmy o działaniach dobroczynnych. Czy jest szansa, że Ty i Twoi znajomi pojawicie się na kolejnym evencie charytatywnym, organizowanym przez naszą redakcję?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong></strong>Szkoda, że nie poznaliśmy się wcześniej (śmiech). Wówczas gościlibyśmy także podczas VII Turnieju „GRAMY DLA RAFAŁA”.(&#8230;) Uwielbiam dzieci. W miarę możliwości staram się pomagać tym, które zostały dotknięte przez los. Wystarczy, że odpowiednio wcześnie powiadomisz mnie o terminie imprezy, a z pewnością się na niej pojawię.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Na koniec poruszmy aspekt polsko-włoski. Załóżmy, że na Mundialu w Brazylii w finale Squadra Azzurra zmierzy się z biało-czerwonymi. Komu wówczas będziesz kibicować?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Dla mnie byłby to idealny finał. Bez względu na zwycięzcę, ja byłbym wygranym. W przypadku triumfu Polski, świętowałbym z Polakami. Gdyby lepsza okazała się Italia, bawiłbym się z Włochami.</span></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: large;"><strong>Bezpłatne Forum Biznesowe odbędzie się 7 lutego w Willi Wawrzyniak. Zgłoszenia przyjmowane są pod nr telefonu: 531-900-502, 509-160-254.</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/edukacja-finansowa-potrzebna-jest-wszystkim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nasz człowiek w Londynie</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/nasz-czlowiek-w-londynie/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/nasz-czlowiek-w-londynie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Aug 2012 07:29:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=3101</guid>
		<description><![CDATA[Mamy już pierwsze wieści z Londynu, gdzie od czterech dni przebywa Albin Batycki, dla którego są to już trzecie igrzyska paraolimpijskie. Koźmiński tenisista szlifuje formę i zapoznaje się z nawierzchnią nowego obiektu. - Pierwsze odczucia się potwierdzają &#8211; są to bardzo szybkie korty. Na nich lepiej czują się zawodnicy, którzy grają tenis polegający na serwisie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Mamy już pierwsze wieści z Londynu, gdzie od czterech dni przebywa Albin Batycki, dla którego są to już trzecie igrzyska paraolimpijskie. Koźmiński tenisista szlifuje formę i zapoznaje się z</strong> <strong>nawierzchnią nowego obiektu.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><em>- Pierwsze odczucia się potwierdzają &#8211; są to bardzo szybkie korty. Na nich lepiej czują się zawodnicy, którzy grają tenis polegający na serwisie i returnie, a to nie są moje najmocniejsze elementy</em> – zdradza Batycki.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Jeszcze przed wylotem do Londynu polskich olimpijczyków czekała miła uroczystość związana ze ślubowaniem. -<em> Dla mnie była to ważna chwila, gdyż zostałem wytypowany do złożenia ślubowania w imieniu wszystkich zawodników –</em> mówi nasz olimpijczyk.<em> </em>W kadrze jest 102 sportowców i około 50 osób towarzyszących.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSCN4405.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3102" title="DSCN4405" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSCN4405-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Jak przyznaje Batycki, warunki zakwaterowania, jedzenie, komunikacja i  wszystko, co potrzebne, aby w dobrej atmosferze przygotowywać się do startu, jest na wysokim poziomie. <em>- Jednak moim zdaniem to, co zaoferował Pekin, jeszcze długo będzie nieosiągalne dla kolejnych organizatorów igrzysk –</em> stwierdza koźmiński tenisista. <em>– Ale najważniejsza jest atmosfera, a to już zależy od nas samych.</em> Wkrótce kolejny meldunek z Londynu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>(ANKA)</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/nasz-czlowiek-w-londynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Medal dla Łukasza</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/medal-dla-lukasza/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/medal-dla-lukasza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Aug 2012 09:31:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=3033</guid>
		<description><![CDATA[Ponad tydzień temu Sebastian Kaczmarek zdobył srebrny krążek Mistrzostw Europy U’20 w Siatkówce Plażowej. Po wizycie w austriackim Hartbergu spotkaliśmy się z młodym i utytułowanym już siatkarzem, który opowiedział nam o wrażeniach związanych z turniejem. Sebastian Kaczmarek ma na swoim koncie wiele sukcesów. Znaczną część z nich osiągnął, grając w parze z Łukaszem Kaczmarkiem. Dwójka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Ponad tydzień temu Sebastian Kaczmarek zdobył srebrny krążek Mistrzostw Europy U’20 w Siatkówce Plażowej. Po wizycie w austriackim Hartbergu spotkaliśmy się z młodym i utytułowanym już siatkarzem, który opowiedział nam o wrażeniach związanych z turniejem.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Sebastian Kaczmarek ma na swoim koncie wiele sukcesów. Znaczną część z nich osiągnął, grając w parze z Łukaszem Kaczmarkiem. Dwójka krotoszynian wygrała m.in. ME U’18 czy też zajęła drugie miejsce w tegorocznych mistrzostwach globu do lat 19. W Austrii Seba musiał radzić sobie bez walczącego z kontuzją Łukasza.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Choć w turnieju grał z Michałem Brylem, z którym nigdy wcześniej nie tworzył zespołu, wrócił do domu ze srebrnym medalem! <em>– Przed startem wiedziałem, że możemy pokusić się o dobry wynik, ale nie byłem pewien swojej dyspozycji. Wszak dłuższy czas zmagałem się z chorobą – </em>rozpoczyna Sebastian.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/6-Seba-Kaczmarek1.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3036" title="6-Seba Kaczmarek" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/6-Seba-Kaczmarek1-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Pierwsze mecze nie były najlepsze pod kątem wytrzymałościowym. <em>– Kondycja oraz forma ucierpiały przez brak regularnych treningów. Dość szybko łapała mnie zadyszka, odczuwałem zmęczenie – </em>wspomina siatkarz. <em>– Po premierowym przegranym spotkaniu sądziłem, iż będzie to dla mnie najtrudniejszy start w sezonie.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Z meczu na mecz Seba się jednak rozkręcał. Z każdą wymianą wracała świeżość oraz pewność siebie. <em>– Przyzwyczaiłem się do ogromnego upału, jaki towarzyszył całemu turniejowi – </em>mówi.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00121.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3037" title="DSC00121" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00121-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Forma pary Kaczmarek/Bryl – jak na zespół, który docierał się dopiero podczas spotkań mistrzowskich – była imponująca. <em>– Ale i tak zdarzały się błędy wynikające z braków komunikacyjnych. Nie do końca znaliśmy swoje atuty oraz słabsze punkty – </em>zauważa gracz Polona Krotoszyn.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Przed meczem o wielki finał wspomniana dwójka była bardzo skoncentrowana. <em>– Nie zabrakło także luzu oraz głodu zwycięstwa – </em>kontynuuje Seba. Jak się okazało, takie podejście do spotkania bardzo się opłaciło. <em>– Popełniliśmy znacznie mniej błędów własnych niż przeciwnicy i to było kluczem do sukcesu – </em>wyjawia Kaczmarek.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00125.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3038" title="DSC00125" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00125-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Po zwycięstwie nad faworyzowaną parą Maciej Kosiak/Maciej Rudoł Sebastian i Michał walczyli o złoto z gospodarzami rozgrywek. <em>– Finał zawsze rządzi się swoimi prawami. Austriacy zgotowali naszym rywalom znakomitą oprawę, co z pewnością im pomogło. Energia, którą otrzymywali od kibiców, dawała im dodatkowego kopa – </em>mówi o przebiegu najważniejszego starcia krotoszynianin. – <em>Tym razem źle weszliśmy z mecz, a od momentu, gdy zaczęliśmy grać swoją siatkówkę, austriaccy siatkarze mieli już zbyt dużą przewagę i nie dało się ich dogonić.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Druga odsłona była znacznie lepsza w wykonaniu Polaków. <em>– Taktyka, jaką założyliśmy, zdała egzamin – </em>dodaje Seba. W efekcie polski duet wyrównał stan rywalizacji.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Tie-break rozpoczął się znakomicie, lecz po kilkudziesięciu sekundach Austriacy mogli cieszyć się z prowadzenia. <em>– W środkowej fazie seta sędziowie zabrali nam dwa punkty, co wyprowadziło nas z równowagi. Dekoncentracja sprawiła, że nie daliśmy rady przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść – </em>komentuje Sebastian.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00127.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3039" title="DSC00127" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00127-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Medalista mistrzostw Europy miło wspomina ten turniej. -<em> Organizacyjnie Austriacy stanęli na wysokości zadania – </em>mówi krotoszyński siatkarz. -<em> Lokalizacja boiska w centrum miasta okazała się strzałem w dziesiątkę. Medal chciałbym zadedykować mojemu partnerowi Łukaszowi. Za pomoc i wkład w sukces dziękuję Sławomirowi Chlebowskiemu, Krzysztofowi Olejnikowi i Alojzemu Grobelnemu. Podziękowania kieruję również w stronę kibiców, którzy zaciskali za mnie kciuki.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>(GOLSKI)</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00119.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3040" title="DSC00119" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC00119-168x300.jpg" alt="" width="168" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/medal-dla-lukasza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Srebrny duet o złotych sercach i wielkich umiejętnościach</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/srebrny-duet-o-zlotych-sercach-i-wielkich-umiejetnosciach/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/srebrny-duet-o-zlotych-sercach-i-wielkich-umiejetnosciach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jul 2012 08:01:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=1817</guid>
		<description><![CDATA[Nowo kreowani wicemistrzowie świata w siatkówce Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie to młodzi i skromni mężczyźni. Są jednak świadomi swojej klasy i wysoko zawieszają sobie poprzeczkę. W rozmowie z nami nie zabrakło wątków osobistych, śmiesznych oraz bardzo poważnych. Przed dziesięcioma dniami krotoszynianie stanęli na środkowym stopniu podium Mistrzostw Świata Juniorów U’19 w Siatkówce Plażowej. Pierwsi – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Nowo kreowani wicemistrzowie świata w siatkówce Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie to młodzi i skromni mężczyźni. Są jednak świadomi swojej klasy i wysoko zawieszają sobie poprzeczkę. W rozmowie z nami nie zabrakło wątków osobistych, śmiesznych oraz bardzo poważnych.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Przed dziesięcioma dniami krotoszynianie stanęli na środkowym stopniu podium Mistrzostw Świata Juniorów U’19 w Siatkówce Plażowej. Pierwsi – za pośrednictwem </span><span style="color: #0000ff;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.glokalna.pl/"><span style="font-size: medium;">www.glokalna.pl</span></a></span></span><span style="font-size: medium;"> &#8211; pisaliśmy o ich kolejnych zwycięstwach w drodze do finału. Jako jedyni relacjonowaliśmy w bezpośrednim przekazie (</span><span style="color: #0000ff;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.facebook.com/glokalna"><span style="font-size: medium;">www.facebook.com/glokalna</span></a></span></span><span style="font-size: medium;">) półfinał oraz mecz o złoto.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Nie mogliśmy także przegapić parodniowego pobytu siatkarzy w Krotoszynie. Na spotkanie umówiliśmy się jeszcze wtedy, gdy Łukasz i Sebastian przebywali w Larnace.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Zwiększyć moc</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Obaj powitali nas szerokimi uśmiechami, przekazując obiecane wcześniej reprezentacyjne koszulki, które zlicytujemy podczas aukcji charytatywnych na rzecz chorych dzieci. Łukasz zabrał ze sobą wiele trykotów, medale oraz inne cenne pamiątki. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Jeśli można pomóc, zawsze jesteśmy i będziemy do dyspozycji – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi wyższy z graczy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Od naszego ostatniego spotkania minął rok. Jak się okazuje, ten czas – zwłaszcza dla Łukasza – nie były okresem łatwym. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Zmagałem się z dwoma kontuzjami – </em></span><span style="font-size: medium;">rozpoczyna. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Pod koniec ubiegłego roku doskwierał mi kręgosłup. Od marca do maja nie trenowałem z powodu kłopotów z kolanem. </em></span><span style="font-size: medium;">W okresie przygotowawczym Łukasz był więc w treningu zaledwie przez 2,5 miesiąca, a mimo to zdołał wdrapać się na szczyt juniorskiej plażówki. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Problemów zdrowotnych nie miał za to Seba. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Zdrowie dopisuje i mam nadzieję, że w tej kwestii nic nie ulegnie zmianie – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi, podkreślając, iż w ostatnim roku, poza doskonaleniem umiejętności stricte siatkarskich, skupił się na jeszcze innym ważnym aspekcie. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Wcześniej nieco brakowało mi siły. Pracowałem nad mocą, często pojawiając się na siłowni – </em></span><span style="font-size: medium;">komunikuje.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Na pytanie, czy zawodnicy czują się lepszymi siatkarzami niż przed rokiem, na twarzach krotoszynian pojawia się uśmiech. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Każdy trening procentuje. Choć na boisku spędzamy wiele godzin, nie możemy powiedzieć, że potrafimy wszystko – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi Sebastian. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Na pewno czujemy się dojrzalsi i bardziej pewni swoich możliwości. Wraz z kolejnymi turniejami nabieramy bezcennego doświadczenia – </em></span><span style="font-size: medium;">dodaje Łukasz.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Plażówka na betonie</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Rozmowa nabiera tempa, a więc pora przejść do ostatnich poczynań na Cyprze. Choć w Larnace odbywał się światowy czempionat w plażówce, nasi gracze twierdzą, że niedawno zakończony turniej wiele wspólnego z piaskiem nie miał. </span><span style="font-size: medium;"><em>– W zasadzie nie było piasku. Graliśmy niemal na betonie – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi zniesmaczony. Seba wtrąca: </span><span style="font-size: medium;"><em>- Przez okrągły rok trenujemy na piasku. Rywalizacja była nierówna, ponieważ ci, którzy doskonalą umiejętności pod dachem, zamiast piasku mieli do dyspozycji równą nawierzchnię.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Chłopcy zwracają uwagę, iż sama organizacja MŚ była daleka od ideału. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Jedynym plusem było to, że hotel mieścił się bardzo blisko boiska – </em></span><span style="font-size: medium;">zaznaczają. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wychowankowie Polona Krotoszyn lecieli na Wyspę Afrodyty z myślą o złocie. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Jak zwykle graliśmy po to, by zwyciężyć – </em></span><span style="font-size: medium;">stwierdza Łukasz. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Przed turniejem mieliśmy już spory bagaż doświadczeń. Często uczestniczymy w różnego rodzaju rozgrywkach. Wiemy, na co nas stać, więc cel musiał być jeden.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Kaczmarkowie podkreślają, iż tradycyjnie przed premierowym pojedynkiem towarzyszyła im presja. Obaj jednak potrafią sprawić, by stres przełożył się na jeszcze większe pokłady pozytywnej energii. &#8211; </span><span style="font-size: medium;"><em>G</em></span><span style="font-size: medium;"><em>ra ma dawać nam mnóstwo satysfakcji – </em></span><span style="font-size: medium;">stwierdzają zgodnie.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Nie tylko siatkówka</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">I tak też było na Cyprze. Faza grupowa okazała się dla Polaków spacerkiem. W zdecydowanej większości setów Kaczmarkowie zmietli z boiska przeciwników, pozwalając im na ugranie góra 13 oczek. Łukasz, który bronił wywalczonego przed rokiem z Maciejem Kosiakiem tytułu, ocenia, iż ledwo zakończony czempionat charakteryzował słabszy poziom sportowy. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Wynika to ze zmiany systemu eliminacji – </em></span><span style="font-size: medium;">kontynuuje. </span><span style="font-size: medium;"><em>– W turnieju głównym prawo gry miało np. sześć państw afrykańskich. Europa jest zdecydowanie najsilniejszym kontynentem, więc w wielu przypadkach wyniki były bardzo wysokie. </em></span><span style="font-size: medium;">Zawodnicy przytakują, że układ sił w światowej plażówce przypomina to, co od lat obserwujemy w piłce ręcznej mężczyzn. Trener Bogdan Wenta oraz jego kadrowicze przez lata podkreślali, iż mistrzostwa Europy są znacznie trudniejszymi zawodami niż mistrzostwa świata.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><em>- By wygrać grupę, wystarczyło grać swoje – </em></span><span style="font-size: medium;">dopowiada Seba, który pokusza się o ocenę występu. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Były to dla nas udane zawody. Prezentowaliśmy dobrą siatkówkę. Nie było błędów własnych. </em></span><span style="font-size: medium;">Młodzi, ale ograni zarazem zawodnicy wraz z kolejnymi triumfami nie przejmowali się rosnącą presją. A co zajmowało ich uwagę podczas wieczorów poprzedzających kolejne gry? </span><span style="font-size: medium;"><em>– Na boisku i poza nim jesteśmy przyjaciółmi, więc przez cały czas byliśmy razem – </em></span><span style="font-size: medium;">odpowiada Sebastian, który w wolnym czasie surfował po sieci czy grał z partnerem w karty. Co ciekawe, Seba zaznacza, że nie żyje siatkówką przez 24 godz. na dobę. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Interesuję się piłką nożną, oglądam wiadomości i czytam książki, zwłaszcza biograficzne, napisane przez sportowców – </em></span><span style="font-size: medium;">wyznaje. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Nie żartuj – </em></span><span style="font-size: medium;">docina z radością Łukasz. Po chwili wyższy z Kaczmarków także ujawnia swoje zainteresowania. Są łudząco podobne do upodobań Seby. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Dodałbym do tego relaks przy muzyce – </em></span><span style="font-size: medium;">kończy wątek.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Dwie piłki od złota</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Między dwoma brylantami z grodu Krotosa jest jedna zasadnicza różnica. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Wiem, co chcesz powiedzieć. Łukasz ma dziewczynę, a ja nie – </em></span><span style="font-size: medium;">na twarzy Seby pojawia się rozbrajający uśmiech. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Nie szukam i nie będę szukać partnerki. To przyjdzie z czasem. Natomiast fajnie byłoby, gdyby była sportsmenką. Niemniej każdą dziewczynę da się zarazić miłością do sportu. </em></span><span style="font-size: medium;">Te słowa potwierdza Łukasz. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Moja ukochana nie pasjonowała się siatkówką. Z początku chciała, bym wyłączał telewizor, gdy grali zawodnicy Anastasiego. Teraz chce jeździć na wszystkie zawody – </em></span><span style="font-size: medium;">śmieje się. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wracając do srebrnego turnieju w Larnace, obaj stwierdzają, że z koncentracją przed meczami nie należy przesadzać. Uważają, że trzeba się wyciszyć i skupić, ale nie należy robić tego nieustannie, bo to daje odwrotny skutek od zamierzonego. Biało-czerwoni do finału zakwalifikowali się bez większych problemów, pewnie rozbijając w półfinale Austriaków. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Pierwsza partia potyczki z Michałem Brylem i Kacprem Kujawiakiem była koncertem w wykonaniu Kaczmarków, którzy pozwolili kolegom z kadry na zdobycie ledwie 12 oczek. Drugi set był wyrównany do stanu po 11. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Wówczas odskoczyliśmy na trzy punkty i status quo utrzymywał się do wyniku 19:16 – </em></span><span style="font-size: medium;">wspominają krotoszynianie, którzy będąc dwie piłki od złota, przegrali całą rywalizację. Czy wpływ na to, że w końcówce drugiej odsłony rywale zdobyli pięć punktów pod rząd, miał fakt, iż nasi zawodnicy mieli mistrzostwo na wyciągnięcie ręki? </span><span style="font-size: medium;"><em>– Nie sądzę. Już radziliśmy sobie z podobną presją, gdy zdobywaliśmy Mistrzostwo Europy U’18 – </em></span><span style="font-size: medium;">przeczy Seba. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Zabrakło nam szczęścia – </em></span><span style="font-size: medium;">komentuje Łukasz. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Prowadząc 19:17, mieliśmy w górze cztery piłki. Przeciwnicy wybronili wszystkie ataki. Dwukrotnie brakło niewiele. Raz uderzyłem centymetr, może pół centymetra w aut&#8230; Innym razem jeden z rywali podbił piłkę łokciem. Ta przeszła na drugą stronę siatki, nie mieliśmy szans na reakcję. W tie-breaku poszli za ciosem, a my nie mogliśmy się podnieść.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">A co podczas rozgrywki o złoto porabiał trener reprezentacji &#8211; Grzegorz Klimek? Wszak jego dwa teamy rywalizowały w bratobójczym boju. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Przed meczem powiedział, żebyśmy bawili się siatkówką i pokazali dobrą grę. Mieliśmy udowodnić, że to nie przypadek, iż dwa polskie zespoły zabrnęły tak daleko – </em></span><span style="font-size: medium;">opowiada Łukasz. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Po krótkiej odprawie poszedł na trybuny, skąd przyglądał się rywalizacji – </em></span><span style="font-size: medium;">kończy wątek Sebastian.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Różowo nie jest</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Od kilku lat Polska jest światową potęgą, jeśli idzie o zmagania juniorów na arenie europejskiej i światowej. Z każdego turnieju biało-czerwoni wracają z minimum dwoma medalami. Co jest asumptem do osiągania tak wspaniałych wyników? </span><span style="font-size: medium;"><em>– Nieustanny ciężki trening musi dać efekt – </em></span><span style="font-size: medium;">uśmiecha się Seba. Jego kolega dodaje, iż niebagatelny wpływ na rozwój młodych talentów mają znakomici trenerzy, którzy opiekują się kadrą. Od paru lat nasi chłopcy ćwiczą w Łodzi, gdzie na co dzień mieści się główny ośrodek szkolenia w siatkówce plażowej. Nie wszystko jednak złoto, co się świeci. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Nie jest tak różowo, jak nam obiecywano – </em></span><span style="font-size: medium;">krzywi się Sebastian. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Gdy proponowano nam edukację w mieście włókniarzy, obiecywano liczne wyjazdy. Nic się nie sprawdziło…</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><em>- Wyżywienie, oględnie mówiąc, jest bardzo średnie. W szkole jesteśmy do 17.00. Przed 20.00 kończymy trening. Do bursy mamy daleko. Co roku obiecują, że załatwią transport, ale &#8211; jak widać &#8211; są to obietnice bez pokrycia – </em></span><span style="font-size: medium;">dodaje zniesmaczony Łukasz.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Może zatem nadzieja w znalezieniu sponsora? Może gmina lub powiat, które promowane są przez Kaczmarków w znakomity sposób, dołożą „swoje trzy grosze”? </span><span style="font-size: medium;"><em>– Właśnie, te trzy grosze… Lepiej przemilczeć ten temat – </em></span><span style="font-size: medium;">kontynuują członkowie drugiego zespołu na świecie. Młodzi mężczyźni zaznaczają, iż po kolejnym sukcesie otrzymali zaproszenie od lokalnych prominentów. Tym razem jednak z niego nie skorzystali.</span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Daleka droga do elity</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Dla Kaczmarków sezon się nie skończył. Przed nimi szereg zawodów seniorskich oraz walka o obronę juniorskiego mistrzostwa kraju. Warto nadmienić, iż krótko przed wylotem do Larnaki krotoszynianie dwukrotnie znaleźli się na podium w turniejach Grand Prix Polski Seniorów. Za pasem są kolejne gry z cyklu Beach Ball Tour. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Jutro wyjeżdżamy do Krynicy Morskiej, a za tydzień walczymy w Nowej Soli o MP Juniorów – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi Sebastian. Kolejne plany to turniej seniorski w Szczecinie, po czym odbędą się Mistrzostwa Polski Seniorów w Niechorzu. </span><span style="font-size: medium;"><em>– W klasyfikacji ubiegłorocznej zajęliśmy piątą lokatę. Chcemy poprawić ten wynik – </em></span><span style="font-size: medium;">z wiarą w głosie przyznaje Łukasz. Podczas tych ostatnich zawodów do zgarnięcia jest też sporo pieniędzy. </span><span style="font-size: medium;"><em>– W turniejach rankingowych do podziału jest zwykle ok. 12 tys. zł. W Niechorzu pula wyniesie 55 tys. – </em></span><span style="font-size: medium;">komunikują chłopcy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Niezwykle istotną będzie również rywalizacja w Starych Jabłonkach, gdzie krotoszynianie wezmą udział w cyklu World Tour. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Udział w tej doskonale zorganizowanej imprezie to nie lada wyzwanie – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi Seba. – </span><span style="font-size: medium;"><em>Chcemy znaleźć się w turnieju głównym, ale by zyskać kwalifikację trzeba wygrać trzy pojedynki na poziomie światowym. Z pewnością jednak damy z siebie wszystko i będziemy podpatrywać najlepszych. </em></span><span style="font-size: medium;">A do tych najlepszych wcale nie jest tak blisko, jak może się wydawać. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Do elity sporo nam brakuje – </em></span><span style="font-size: medium;">ocenia Łukasz. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Para Fijałek/Prudel jest na razie poza zasięgiem. </em></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Z plaży pod dach?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">A co z siatkówką pod dachem? &#8211; </span><span style="font-size: medium;"><em>Nie kusi was? </em></span><span style="font-size: medium;">– poruszamy jeden z ostatnich wątków. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Warunki fizyczne nie pozwolą mi chyba na spróbowanie sił w normalnej siatkówce. Znacznie większe szanse mam na plaży – </em></span><span style="font-size: medium;">stanowczo oznajmia Sebastian. Łukasz, z racji swojego wybitnego wzrostu, poważnie rozważa temat. – </span><span style="font-size: medium;"><em>Cholernie mnie to ciekawi. Chciałbym się sprawdzić. Jeśli za rok, gdy ukończymy szkołę, PZPS nie zaproponuje nam kontraktów w plażówce, zostaniemy na lodzie, a wówczas byłaby to dobra alternatywa – </em></span><span style="font-size: medium;">stwierdza.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Zawodnicy dopijają kolejną porcję soku pomidorowego. Na koniec pytamy, czy za naszym pośrednictwem chcieliby komuś coś przekazać. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Wiemy, że zyskujemy coraz większą liczbę sympatyków. Dziękujemy więc wszystkim, którzy nas wspierali. Ich doping był pomocny. Mamy nadzieję, że przegrywając w finale, nie zawiedliśmy ich – </em></span><span style="font-size: medium;">mówi</span><span style="font-size: medium;">ą.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Na szczególne słowa uznania zasłużyli trenerzy. </span><span style="font-size: medium;"><em>– Słowa wdzięczności kierujemy w stosunku do Alojzego Grobelnego </em></span><span style="font-size: medium;">(prywatnie wujka Łukasza – przyp. red.). </span><span style="font-size: medium;"><em>To on zaraził nas miłością do sportu. On jeździł z nami na różne imprezy. Teraz niestety zmaga się z kłopotami zdrowotnymi, ale zasłużył na to, byśmy jemu zadedykowali ten medal. Ponadto chylimy czoła przed Sławomirem Chlebowskim. Jesteśmy z nim w stałym kontakcie. Gdy czegoś nam brakuje, zawsze możemy na niego liczyć. Za wkład w sukces dziękujemy także Krzysztofowi Olejnikowi – </em></span><span style="font-size: medium;">dodają utytułowani zawodnicy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Po chwili gracze udają się do domów, by dokończyć pakowanie bagaży. Przed nimi kolejny ważny turniej. – </span><span style="font-size: medium;"><em>Widzimy się najpóźniej za rok!</em></span><span style="font-size: medium;"> &#8211; rzucają na odchodne.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>DANIEL BORSKI</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/07/Kaczmarkowie.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-1354" title="Kaczmarkowie" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/07/Kaczmarkowie-300x241.jpg" alt="" width="300" height="241" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/srebrny-duet-o-zlotych-sercach-i-wielkich-umiejetnosciach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spotkanie z siatkarskimi bohaterami</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/spotkanie-z-siatkarskimi-bohaterami/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/spotkanie-z-siatkarskimi-bohaterami/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jul 2012 10:50:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=1689</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj spotkaliśmy się z Łukaszem i Sebastianem Kaczmarkami. Wicemistrzowie świata w siatkówce plażowej ofiarowali nam gadżety, które przeznaczymy na licytację podczas kolejnych eventów charytatywnych. Przypomnijmy, iż jako jedyni – dzień po dniu &#8211; relacjonowaliśmy wydarzenia z turnieju o mistrzostwo świata juniorów, który odbywał się w cypryjskiej Larnace. Za pośrednictwem strony www.facebook.com/glokalna przekazywaliśmy także relacje na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"><strong>Wczoraj spotkaliśmy się z Łukaszem i Sebastianem Kaczmarkami. Wicemistrzowie świata w siatkówce plażowej ofiarowali nam gadżety, które przeznaczymy na licytację podczas kolejnych eventów charytatywnych.</strong></span></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"><span style="font-size: medium;">Przypomnijmy, iż jako jedyni – dzień po dniu &#8211; relacjonowaliśmy wydarzenia z turnieju o mistrzostwo świata juniorów, który odbywał się w cypryjskiej Larnace. Za pośrednictwem strony <a href="http://www.facebook.com/glokalna">www.facebook.com/glokalna</a> przekazywaliśmy także relacje na żywo z pojedynku półfinałowego i finałowego.</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;">Po powrocie z Larnaki srebrny duet na krótko zawitał do rodzinnego Krotoszyna. Była to doskonała okazja, by porozmawiać z siatkarzami o trwającym sezonie. Już we wtorek na łamach Gazety Lokalnej KROTOSZYN ukaże się obszerna publikacja poświęcona Kaczmarkom.</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;">Dziś prezentujemy fotki ze spotkania, podczas którego Seba i Łukasz przekazali i podpisali swoje reprezentacyjne trykoty. Koszulki pójdą pod młotek podczas kolejnej, organizowanej przez nas, akcji dobroczynnej.</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"><strong>(GOLSKI)</strong></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/07/P1300090.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-1692" title="P1300090" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/07/P1300090-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/07/P1300094.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-1693" title="P1300094" src="http://www.glokalna.pl/wp-content/uploads/2012/07/P1300094-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/spotkanie-z-siatkarskimi-bohaterami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kaczmarkowie ze srebrem!</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/kaczmarkowie-ze-srebrem/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/kaczmarkowie-ze-srebrem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jul 2012 18:35:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=1546</guid>
		<description><![CDATA[Łukasz i Sebastian Kaczmarek drugim teamem juniorskim na świecie. W finale Mistrzostw Świata U’19 krotoszynianie nie sprostali kolegom z reprezentacji Polski. Złoty medal był jednak bardzo blisko… Krótko przed finałem juniorów o złoto wśród dziewcząt walczyły Katarzyna Kociołek i Karolina Baran. Lepsze w dwóch partiach (21:18, 22:20) okazały się jednak Litwinki Ieva Dumbauskaite/Monika Povilaityte. O [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Łukasz i Sebastian Kaczmarek drugim teamem juniorskim na świecie. W finale Mistrzostw Świata U’19 krotoszynianie nie sprostali kolegom z reprezentacji Polski. Złoty medal był jednak bardzo blisko…</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Krótko przed finałem juniorów o złoto wśród dziewcząt walczyły Katarzyna Kociołek i Karolina Baran. Lepsze w dwóch partiach (21:18, 22:20) okazały się jednak Litwinki Ieva Dumbauskaite/Monika Povilaityte.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">O finale w kategorii męskiej można było powiedzieć tylko tyle, że będzie on z pewnością zaciętym widowiskiem. <em>– Z Michałem Brylem i Kacprem Kujawiakiem znamy się dobrze </em>– awizował Łukasz Kaczmarek. <em>– Wiemy, gdzie są ich słabsze strony, znamy ich atuty. </em></span><span style="font-size: medium;">W tym roku oba teamy już raz ze sobą rywalizowały. </span><em style="font-size: medium;">– Było to na turnieju w Chorwacji. Wówczas przegraliśmy 1:2 – </em><span style="font-size: medium;">wspominał Łukasz.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wytypować zwycięzcę finału to niczym wróżenie z fusów. Mecz od serwisu rozpoczęli siatkarze Polona Krotoszyn, ale pierwsza zdobycz powędrowała na konto przeciwników. Kolejnych pięć punktów zdobyli jednak Kaczmarkowie. Krotoszynianie wysforowali się na prowadzenie, którego nie oddali do końca partii. <em>– Założenie jest takie &#8211; bardzo dobrze wejść w mecz, osiągnąć kilkupunktową przewagę i kontrolować wynik – </em>zapowiadał jeszcze przed spotkaniem Łukasz. Krotoszyńscy siatkarze wykonali plan znakomicie i prowadzili m.in. 13:8, 15:9 czy 17:11. Końcówka była w ich wykonaniu wyborna. Choć rywale próbowali zaskakiwać Kaczmarków mocną zagrywką (często piłka leciała z prędkością ponad 80 km/h), nasi siatkarze pewnie wygrali seta 21:12.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli Bryl i Kujawiak. Na szczęście „Łuki” i „Seba” szybko doprowadzili do remisu, który utrzymał się do stanu 10:10. W ciągu dwóch kolejnych minut Kaczmarkowie zdobyli cztery oczka, tracąc w tym czasie zaledwie punkt. Wynik 14:11 pozwalał myśleć o triumfie w dwóch setach. 3-punktowy handicap utrzymywał się niemal do końca rozgrywki. Niestety, od stanu 19:16 nasi chłopcy zaczęli seryjnie gubić punkty. Być może w podświadomości zakotwiczyła myśl, iż od wielkiego wyczynu dzielą ich raptem dwie piłki…</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Bryl i Kujawiak dopędzili Kaczmarków i siłą rozpędu wyszli na dwupunktową przewagę. Skończyło się przegraną Wielkopolan 19:21. Tie-break od początku nie układał się po myśli naszych graczy. Radomianie prowadzili nieznacznie, ale potężny i skuteczny serwis sprawił, iż w pewnym momencie mieli trzy punkty więcej (3:6). Kaczmarkowie zdobyli jeszcze punkt, po czym zaczął sprawdzać się najczarniejszy scenariusz. Z 4:7 w ekspresowym tempie zrobiło się 4:12 i w zasadzie było po zawodach. Trzeci set zakończył się porażką Łukasza i Sebastiana 7:15.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Turniej w Larnace był jednak w ich wykonaniu świetny. Co godne uwagi, w całych rozgrywkach, krotoszynianie stracili ledwie dwa sety. Byli i są jednymi z najbardziej utalentowanych siatkarzy na świecie. Za występ na Wyspie Afrodyty należą im się wielkie brawa!</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>DANIEL BORSKI</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/kaczmarkowie-ze-srebrem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Finał za trzy godziny</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/final-za-trzy-godziny/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/final-za-trzy-godziny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jul 2012 14:00:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=1538</guid>
		<description><![CDATA[Za trzy godziny znakomici siatkarze z Krotoszyna Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie stoczą najważniejszy pojedynek w trakcie mistrzostw globu, rozgrywanych w cypryjskiej Larnace. Stawką meczu z Michałem Brylem i Kacprem Kujawiakiem będzie tytuł najlepszej drużyny na świecie. Krótko po spotkaniu półfinałowym, w którym Kaczmarkowie nie dali szans Austriakom, rozmawialiśmy z Łukaszem. – Był to niezwykle dramatyczny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Za trzy godziny znakomici siatkarze z Krotoszyna Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie stoczą najważniejszy pojedynek w trakcie mistrzostw globu, rozgrywanych w cypryjskiej Larnace. Stawką meczu z Michałem Brylem i Kacprem Kujawiakiem będzie tytuł najlepszej drużyny na świecie.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Krótko po spotkaniu półfinałowym, w którym Kaczmarkowie nie dali szans Austriakom, rozmawialiśmy z Łukaszem. <em>– Był to niezwykle dramatyczny mecz. Zwłaszcza w pierwszym secie był hardcore – </em>opisał pojedynek. <em>– Zaczęło się nerwowo, ale dzięki doświadczeniu i „chłodnej głowie” zakończyło się po naszej myśli. W drugiej partii rozkręciliśmy się na dobre, dzięki czemu mogliśmy czerpać z gry maksimum satysfakcji.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">W finale, który rozpocznie się o godz. 18.45 naszego czasu, krotoszynianie zmierzą się z reprezentacyjnymi kolegami &#8211; Michałem Brylem i Kacprem Kujawiakiem. <em>– Wolałbym nie rozważać teraz na temat potencjalnego przebiegu tego meczu – </em>zakomunikował Łukasz. &#8211; <em>Jedno jest pewne. Czeka nas piekielnie trudne wyzwanie. Znamy swoje słabsze i mocne strony. Wszystko zweryfikuje boisko.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">W tym roku Kaczmarkowie potykali się już z finałowymi przeciwnikami. Podczas turnieju w Chorwacji nasi chłopcy ulegli rywalom 1:2. Należy mieć nadzieję, że sportowa zemsta nastąpi już dziś. <em>– Trzymajcie za nas kciuki. To naprawdę pomaga – </em>apelują do kibiców nasi bohaterowie. </span><span style="font-size: medium;">Od godz. 18.45 za pośrednictwem strony </span><a style="font-size: medium;" href="http://www.facebook.com/glokalna">www.facebook.com/glokalna</a><span style="font-size: medium;"> będziemy na bieżąco podawać wynik finałowej konfrontacji.</span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><strong>DANIEL BORSKI</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/final-za-trzy-godziny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska ma już złoto – bratobójczy pojedynek w finale!</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/polska-ma-juz-zloto-bratobojczy-pojedynek-w-finale/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/polska-ma-juz-zloto-bratobojczy-pojedynek-w-finale/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jul 2012 11:46:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[O godz. 13.33 zakończył się mecz półfinałowy siatkarskich mistrzostw globu do lat 19, w którym Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie ograli Martina Ermacorę i Lukasa Petera Strangera w dwóch setach! Od pierwszych chwil pojedynek z Austriakami był bardzo trudnym starciem. Rywale prowadzili 4:2 i 5:3, ale po kilku wymianach na tablicy był już remis 6:6, po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>O godz. 13.33 zakończył się mecz półfinałowy siatkarskich mistrzostw globu do lat 19, w którym Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie ograli Martina Ermacorę i Lukasa Petera Strangera w dwóch setach!</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Od pierwszych chwil pojedynek z Austriakami był bardzo trudnym starciem. Rywale prowadzili 4:2 i 5:3, ale po kilku wymianach na tablicy był już remis 6:6, po czym Polacy zyskali minimalny handicap. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i w połowie partii Ermacora i Stranger prowadzili 10:8.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Kaczmarkowie nie dali za wygraną i ponownie zrównali się z przeciwnikami liczbą oczek. Przez kilka kolejnych piłek grano punkt za punkt. W końcu naszym siatkarzom udało się odskoczyć na dwa oczka (15:13). Niestety po dwóch błędach znów trudno było wskazać zwycięzców, bowiem było po 17. W końcówce krotoszynianie pokazali wielki charakter. Mocna zagrywka i pełna koncentracja dały im piłkę setową przy stanie 20:18. Austriacy ugrali jeszcze punkt, ale górą byli biało-czerwoni, wygrywając 21:19.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Także początek drugiej odsłony był bardzo wyrównany. „Łuki” i „Seba” prowadzili 3:2, 4:3, 5:4, by odjechać przeciwnikom na dystans trzech punktów (7:4). Minutę później Polacy mieli aż cztery oczka więcej. Status quo utrzymywał się przez parę minut. W drugiej części seta Kaczmarkowie prowadzili 15:11 i od awansu do finału dzieliło ich sześć oczek.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Łukasz i Sebastian narzucili Austriakom swój styl gry i sukcesywnie powiększali przewagę (17:11). Kapitalną grę zawodnicy Polona Krotoszyn kontynuowali do końca partii i &#8211; jak się okazało &#8211; meczu, który zakończyli okazałym triumfem 21:19, 21:13.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Na godzinę 18.45 zaplanowano finał. Na cypryjskim piasku dojdzie do bratobójczego pojedynku. Przeciwnikami Kaczmarków będą ich koledzy z kadry &#8211; Michał Bryl i Kacper Kujawiak. Jest więc pewne, że Polacy wrócą do domów ze złotymi krążkami! </span><span style="font-size: medium;">Przypomnijmy, Łukasz i Sebastian to mistrzowie Europy U’18. Ponadto Łukasz broni tytułu mistrza świata, który przed rokiem wywalczył, grając w parze z Maciejem Kosiakiem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>DANIEL BORSKI</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/polska-ma-juz-zloto-bratobojczy-pojedynek-w-finale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Austriacy spróbują zatrzymać Kaczmarków</title>
		<link>http://www.old.glokalna.pl/austriacy-sprobuja-zatrzymac-kaczmarkow/</link>
		<comments>http://www.old.glokalna.pl/austriacy-sprobuja-zatrzymac-kaczmarkow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jul 2012 09:11:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Exclusive]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.glokalna.pl/?p=1515</guid>
		<description><![CDATA[Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie są już w półfinale Mistrzostw Świata Juniorów w Siatkówce Plażowej. Wczoraj późnym popołudniem Polacy bez trudu ograli Litwinów. Na drodze do wielkiego finału stoi para austriacka. Spotkanie z Litwinami nie było wielkim wyzwaniem dla biało-czerwonych. Gilbertas Kerpe do spółki z Arnasem Rumseviciusem ugrali łącznie raptem 25 punktów, doznając porażek do 12 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>Łukasz i Sebastian Kaczmarkowie są już w półfinale Mistrzostw Świata Juniorów w Siatkówce Plażowej. Wczoraj późnym popołudniem Polacy bez trudu ograli Litwinów. Na drodze do wielkiego finału stoi para austriacka.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Spotkanie z Litwinami nie było wielkim wyzwaniem dla biało-czerwonych. Gilbertas Kerpe do spółki z Arnasem Rumseviciusem ugrali łącznie raptem 25 punktów, doznając porażek do 12 i 13. <em>– Zagraliśmy dobre zawody – </em>komentował na gorąco Łukasz Kaczmarek. <em>– Byliśmy w pełni skupieni i wszystko układało się po naszej myśli.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Za niespełna dwie godziny Łukasz i Sebastian powalczą o przepustki do wielkiego finału. By móc wystąpić w meczu o złoto, trzeba pokonać rozstawionych z ósemką Austriaków Martina Ermacorę i Lukasa Petera Strangera. – <em>To mocny i trudny rywal. Czeka nas ciężki sprawdzian, dlatego też musimy być jeszcze bardziej skoncentrowani. Chcąc zagrać w finale, musimy wznieść się na wyżyny i nie możemy pozwolić sobie choćby na moment dekoncentracji – </em>spuentował wyższy z Kaczmarków.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Warto dodać, że obok teamu z Krotoszyna do strefy medalowej przebił się jeszcze jeden polski zespół. W pierwszym półfinale o promocję do meczu o złoto powalczą Michał Bryl i Kacper Kujawiak.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong>DANIEL BORSKI</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.old.glokalna.pl/austriacy-sprobuja-zatrzymac-kaczmarkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
