W ostatnich minutach wyjazdowego starcia z LKS-em Gołuchów Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski stracił cenne trzy punkty. Podopieczni trenera Dariusza Maciejewskiego prowadzili po bramce Szymona Gałczyńskiego. Jednak rzutem na taśmę jeden punkt miejscowym zapewnił Grzegorz Kuś.
Orzełki w minioną sobotę zmierzyły się z walczącym o utrzymanie LKS-em. Przyjezdni w pierwszej połowie mieli jedną idealną okazję na objęcie prowadzenia. Bartłomiej Ziembiński znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem miejscowych, lecz zabrakło mu odrobiny szczęścia i piłka nie znalazła drogi do bramki gospodarzy.
Koźminianie stwarzali zagrożenie po stałych fragmentach gry. Dwukrotnie bliski strzelenia gola po uderzeniach głową był Dawid Guźniczak.
Najciekawszy był ostatni kwadrans pojedynku. W 77. minucie, po szarży lewą stroną Filipa Oleśkowa, idealne podanie otrzymał Szymon Gałczyński. Popularny Gała nie miał problemu z umieszczeniem piłki w siatce, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Niestety, w drużynie Orzełków w ostatnich sekundach meczu zabrakło koncentracji. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najprzytomniej w polu karnym Białego Orła zachował się Grzegorz Kuś, strzelając głową nie do obrony. Tym samym LKS na trzy kolejki przed końcem ma jeszcze matematyczne szanse na utrzymanie się w lidze. Z kolei Biały Orzeł, z dziewięcioma punktami przewagi nad strefą spadkową, może już powoli myśleć o nowym sezonie w IV lidze.
(GRZELO)
LKS Gołuchów – Biały Orzeł Koźmin Wlkp. 1:1 (0:0)
BRAMKI: 0:1 – Szymon Gałczyński (77′), 1:1 – Grzegorz Kuś (88′ głową)
BIAŁY ORZEŁ: Kmiecik – Lis, Wawrocki, Kaczmarek – Walczak, Kryś, Guźniczak, Małecki, Oleśków – Ziembiński (68′ Gałczyński), Kamiński (90′ Tomczak)
FOT. Piotr Hain

